Pomoc sierotkom czy budowanie wizerunku firmy

Przedświąteczna pomoc dla domów dziecka staje się powoli normą w wielu polskich firmach. Wiele tych przedsięwzięć ma na celu nie tyle prawdziwe wsparcie dzieci, co poprawę wizerunku firmy.

Czy to ma sens? Faktem jest, że wiele firm decyduje się na organizowanie świątecznych zbiórek na rzecz domów dziecka nie z empatii, a przede wszystkim po to, żeby poprawić wizerunek przedsiębiorstwa. Altruizm – nawet ten sztuczny – rzeczywiście pozytywnie wpływa na odbiór jednostki w oczach innych osób, a wspomnienie o takich akcjach w biuletynach czy na stronie firmy zawsze korzystnie wpływa na jej ocenę.

Jak podkreślają specjaliści, dla dzieci nie ma większego znaczenia, z jakich pobudek udziela się im pomocy. Niemniej jednak, ważne jest, żeby ta pomoc była dobrze przemyślana. Nawet, jeżeli firmowa akcja jest powodowana wyłącznie chęcią zaprezentowania się jednostki z jak najlepszej strony, to może ona pozostać rzeczywistym wsparciem dla domów dziecka. Żeby tak się stało, organizatorzy powinni dowiedzieć się, jakie są najważniejsze potrzeby wychowanków takich placówek.

Od lat powtarza się na przykład, że niepotrzebne są zabawki, a w szczególności maskotki, które przynoszone są do domów dziecka wyjątkowo często. Problem w tym, że w placówkach niewiele jest małych dzieci, a te które tam przebywają, mają zabawek pod dostatkiem. Znacznie bardziej przydatne okazują się podręczniki, pomoce szkolne, lektury, ubrania, a nawet tak prozaiczne artykuły, jak środki kosmetyczne.

Dlatego, bez względu na to, czy chcemy sprawić radość dzieciom, czy tylko poprawić wizerunek firmy – zawsze róbmy to w rozsądny sposób, niosąc taką pomoc, jaka jest w danej chwili najpotrzebniejsza.